Jesteś mamą? To oznacza, że przy okazji hałasu i chaosu zdobyłaś więcej SPRAWNOŚCI niż myślisz. 

 

 

 

Bycie mamą to nie takie hop siup, jak wielu myśli 😉

Słyszałam opowieści o „różowiutkim macierzyństwie”. Trudno mi uwierzyć. Nie znam się.

Spuszczam nad tymi historiami zasłonę milczenia.

 

Życie po urodzeniu dziecka

Jeśli zostajesz mamą po raz pierwszy, może się okazać, że ani trochę nie przewidziałaś wizji swojego życia po urodzeniu dziecka. Nagle otwierają się oczy i to bardzo szeroko (ostatkiem sił, ale jednak), a szczękę można zbierać z podłogi (brudnej oczywiście, bo kiedy ją sprzątnąć?).

 

Dlaczego? Bo rzeczywistość nie jest taka lekka, przyjemna i mięciutka, jak wydawało się kiedyś.

 

Z wiarygodnych źródeł wiem też, że sprawa nie wygląda łatwiej, gdy w domu pojawia się drugie dziecko, ale w tym temacie się nie wypowiem.

 

Szybko okazuje się, że coraz częściej w domu panuje chaos, a nie harmonia, częściej wrzask niż błogi spokój, a od czasu do czasu (mniej więcej co kilka kwadransów) ręce samoistnie już opadają z bezsilności.

 

Są dzieci = jest zabawa

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: dzieci to śmichy-chichy, przytulaski, całuski, miłość, super zabawy, w które fajnie jest się ponownie pobawić po latach, a bez dzieci to raczej byłby obciach… Dzieci to także radocha ze śmiesznych i dobitnych haseł, łzy szczęścia z pierwszych raczków, kroków, słów i każdej drobnej, nowej umiejętności. To także huśtawki, pogoń za uciekinierem, łowienie piłek z wody, itd. Itp.

 

Są dzieci = jest niezła jazda, czyli druga strona medalu

Jednak ta radocha i miłość jest okupiona potem, stresem, często łzami bezradności, złością, frustracją. Do tego dochodzą zmiany harmonogramu dnia, czasowe „papa” dla własnych pasji, zmęczenie zarwanymi nockami.

 

W tym miejscu oczywiście dodacie jeszcze wiele innych elementów.

 

Zmiana => zamieszanie

Ta radykalna zmiana wyglądu i funkcjonowania domu, rodziny oraz rzeczywistości psychicznej, w porównaniu z życiem „sprzed dzieci”, może nieźle namieszać w:

  • głowie,
  • komunikacji w związku,
  • życiu w najbliższej rodzinie,
  • własnych priorytetach i wartościach,
  • sferze zawodowej / biznesowej,
  • organizacji dnia i życia,
  • a w konsekwencji poczuciu własnej wartości, własnej sprawczości i niezależności.

 

Zamieszanie nie musi jednak oznaczać zmian na gorsze!

 Inne to inne i już, trzeba się po prostu dostosować.

 

 

– Aaaaa SIEDZISZ w domu z dzieckiem?

– Tiaaa siedzę i pachnę! 

Bywa, że musimy się zmierzyć z teorią „siedzenia w domu z dzieckiem”, która doprowadza mnie do białej gorączki, więc nie pozostaje mi nic innego, jak napisać: BEZ KOMENTARZA…. 😉

 

Podczas tego oto „siedzenia”, większość dnia i nocy spędzamy na pobieżnym ogarnianiu brudu, bieganiem za dzieckiem, śpiewaniem, zabawianiem, namawianiem do jedzenia, mycia zębów, kąpania, a także na wszelkich niekończących się zabiegach pielęgnacyjnych, uczeniem wszelkich najprostszych czynności, usypianiem, tłumaczeniem. Na wyższym poziomie trudności należy też pełnić rolę nauczyciela wszystkich przedmiotów, psychologa społecznego, terapeuty problemów koleżeńskich, i wiele,  wiele innych. Nie zapominajmy, że w międzyczasie warto ogarnąć dom oraz siebie 🙂

Po co ja to w ogóle piszę, przecież wiadomo jak jest.

 

 

Ale nie o tym, nie o tym…

Chciałam tylko podkreślić, że życie zawsze się zmienia w obecności dzieci, bez względu na to, czy mamy dużo pomocy ze strony innych, czy tez nie mamy jej wcale.

 

Ten (mniej lub bardziej) wszechogarniający chaos nie sprzyja myśleniu o własnym rozwoju zawodowym.

 

 

Nie tak mocna, jak kiedyś?

Niestety, wiele kobiet planujących lub już powracających na rynek pracy, zmaga się z:

  • gorszym samopoczuciem (bo niewyspane i zmęczone, bo przytłaczają je nowe wyzwania dom + rodzina + bycie pracownicą),
  • zaniżonym poczuciem własnej wartości,
  • poczuciem regresu / stagnacji zawodowej,
  • mniejszą pewnością siebie,
  • większym poczuciem stresu (np. związanym z rozłąką z dzieckiem, czy koniecznością „oddania” pociechy pod opiekę innym).

 

POWRÓT DO PRACY?

Decyzja o powrocie do pracy… hmm z doświadczenia wiem, że nie jest łatwo.

Bywa, że nie ma innej opcji, jak powrót do pracy. Pytanie – kiedy?

Bywa, że mamy wiele opcji, a w głowie chaos – co będzie lepsze dla dziecka?

Bywa, że decyzja o powrocie przychodzi łatwo, ale czynniki zewnętrzne nie sprzyjają…

 

 

Czym się pochwalić na rozmowie – przebieraniem pieluch na czas?

Emocje, odczucia i myśli przyprawiają o zawrót głowy, bo to istna sinusoida:

=> Ekstra! W końcu wrócę do pracy!

=> Szałowo nie wyglądam, ciekawe w co się wcisnę z taką nadwagą…?!

=> Wyrwę się z domu! Jupiiii! Wolnoooość!Chaos w głowie

=> Po takiej przerwie, to nikt mnie nie przyjmie…

=> Już nawet nie ogarniam zmian w nowym oprogramowaniu / przepisach / procedurach…

=> W końcu poczytam coś innego, niż bajki. Ha!  😀

=> O czym ja opowiem na rozmowie? Co mam napisać w CV – że świetnie radzę sobie z kolkami, czy odpieluchowałam dziecko w tydzień? No wyczyn, nie ma co….

=> Ludzieeeee! Wyjdę do luuudzi!

=> Chyba zwariuję w pracy, myśląc co się dzieje w żłobku… ?

 

I tak mogłabym mnożyć w nieskończoność.

 

 

Hej, dziewczyno! Załamce mówimy stanowcze NIE!

Odwaliłaś kawał dobrej roboty, tylko jeszcze nie wiesz, jak dobrej! ?

 

Ty też myślisz, że czas spędzony na macierzyńskim / wychowawczym, to czas zawodowo i rozwojowo stracony?

Nie!

Nie!

Nie!!!!!!!!!!

 

Czas opieki nad dzieckiem, to zakamuflowana informacja zwrotna o twoich mocnych i słabych stronach oraz nowych „sprawnościach”, czyt. kompetencjach!

 

Ten czas wiele uczy o nas samych, trzeba sobie to tylko uświadomić!

 

 

=> TYLKO JAK???????

Proponuję wyzwanie!

 

Więcej przeczytasz w kolejnym artykule: 25-dniowy mamusiowy challenge (kompetencyjny) 🙂